Wielki rozbłysk słoneczny może cofnąć ziemską technologię do XIX wieku

Kategorie: 

Źródło:

Już wielokrotnie na łamach tego portalu pisaliśmy o zagrożeniach słonecznych. Tematyka ta jest niemal niezauważana w mediach głównego nurtu, a zagrożenie ze strony Słońca jest realne i zwraca na nie uwagę wielu specjalistów. Szacowaniem ewentualnych strat zajęły się też firmy ubezpieczeniowe, co może być pewnym wskazaniem co do prawdopodobieństwa ponownego wystąpienia takiego zjawiska jak to z 1859 roku.

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wielkim stratom można zapobiec. Wystarczyłoby, aby różne instytucje i korporacje energetyczne oraz telekomunikacyjne, po prostu zastosowały pewne działania prewencyjne takie jak wyłączanie urządzeń na czas spodziewanego naporu cząstek ze Słońca.

 

Według analityków amerykańskich zabezpieczenie USA przed skutkami silnych impulsów elektromagnetycznych może kosztować tylko około 2 miliardy dolarów. Amerykanie patrzą na ten problem szerzej niż tylko jako możliwy impuls elektromagnetyczny na skutek aktywności słonecznej. Specjaliści rozważają też zagrożenie w postaci detonacji broni jądrowej w wyższych partiach atmosfery, co może prowadzić do wygenerowania podobnego impulsu EMP, ale na obszarze kilkuset kilometrów. Bez względu na pochodzenie impulsu będzie to jednak bardzo niebezpieczne zjawisko.

 

Eksperci twierdza, że jeśli zaskoczy nas Słońce może to doprowadzić do globalnej katastrofy. Według prac badawczych zleconych przez brytyjskiego ubezpieczyciela Lloyda, jeśli wystąpi wielka burza słoneczna spowoduje ona uszkodzenie systemu zasilania i cały zachodni świat pogrąży się w ciemności, dosłownie i w przenośni na dodatek potrwa to od kilku miesięcy do kilku lat. Jest to realne ryzyko wielokrotnych awarii w elektrowniach atomowych znajdujących się w obrębie oddziaływania impulsu. Nagły pobór prądu zredukowany do zera a na dodatek "usmażenie" wspomagającej pracę siłowni elektroniki to przepis na kilkanaście awarii jak w Czarnobylu jednocześnie.

Zagrożenie impulsem elektromagnetycznym w przypadku eksplozji jądrowej wydaje się być pobocznym problemem. Niepokojąco za to wygląda wzrastająca aktywność słoneczna, co oznacza, że praktycznie wszystko jest możliwe. Gdyby wielki rozbłysk z lipca 2012 roku i towarzyszące mu CME nie wystąpiły po drugiej stronie Słońca to prawdopodobnie do dzisiaj niewiele osób posiadałoby dostęp do Internetu. Na szczęście wówczas potężny komponent plazmy ominął naszą planetę. Zastanawiające jest to, że astrofizycy dopiero niedawno przyznali, że taki incydent miał miejsce.

 

 

W sytuacji ciągłego zagrożenia ze strony rozbłysków, dobrze byłoby zabezpieczyć się jakoś w dodatkowe źródła napięcia. Dobrze byłoby, aby każdy posiadał w domu panele fotowoltaliczne, agregat prądotwórczy, albo przynajmniej zapas baterii. Z ludzkością tak już jest, że czasami nie dostrzega zagrożeń dopóki nie wystąpią. Pytanie tylko czy uda się kogokolwiek przekonać, że te zagrożenia są naprawdę realne?

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Skomentuj